Włoskie castagnole kontra wschodniopruskie pączki ziemniaczane

Dziś od świtu bladego - zresztą z upływem godzin blado być nie przestaje - już samo odpalenie kompa/tv/radia grozi... przytyciem kilku kg. Widzicie ten dymek, słyszycie skwierczenie, czujecie zapach buchający z ekranów, te dyskusje, z różą, czy bez i u kogo najlepsze?? Ja tak.
Podłączę się więc do tej tłusto radosnej atmosfery i ja, dzieląc się z Szanowną Publicznością przepisem na castagnole vel kasztanki. Te zgrabne pączusie z zagniatanego ciasta, przez wzgląd na wygląd, jak na  załączonym obrazku,  nazwą nawiązują do kasztanów jadalnych.
o kasztanach jadalnych jest tu)


Przepis jest żywcem wyjęty z książki Pellegrino Artusiego, (takiej trochę męskiej wersji naszej, bo polskiej - Ćwierczakiewiczowej). Książka ma ukazać się niebawem (wreszcie!) w przekładzie na język polski w wykonaniu Tessy Capponi Borawskiej oraz moim.

Oto okładka polskiego wydania:










 



A oto przepis Artusiego:

Castagnole I / Kasztanki z ciasta I


Castagnole, typowy przysmak z Romanii, szczególnie na czas karnawału, nie są daniem wyrafinowanym, ale do gustu przypaść mogą.
Na stolnicy, z mąki, dwóch jaj, łyżki fumetto (anyżówki), zapachu ze skórki cytrynowej oraz soli w odpowiedniej ilości, zagnieć ścisłe ciasto. wyrabiaj je rękoma tak silnie, jakby to chodziło o zwykły chleb, bacząc, by z wolna wchłonęło solidną łyżkę przedniej oliwy. Na koniec formuj wałeczki, krój w kawałki nie większe niźli orzech i wrzucaj od razu na patelnię. Smaż na na wolnym ogniu, nie przestając mieszać
Gotowe castagnole posyp cukrem pudrem. Podawaj zimne, bo takie smaczniejsze są od gorących.
Ale jeśli zamiast fumetto użyjesz koniaku lub okowity, bo wydają ci się tym samym, to uprzedzam: efekt już nie będzie ten sam, a castagnole wyrosną marnie.



Artusi czytelnikom przepisów, dobrych rad, krytyk, dykteryjek nie żałował. W książce, a właściwie w księdze, która ma około 800 stron znajdziecie 790 przepisów. I nie tylko. Będzie co czytać! A tymczasem...


Castagnole II / Kasztanki z ciasta II

A oto i inny przepis na castagnole. Wypróbuj obydwa i trzymaj się tego, który ci się wyda smakowitszy.

2 jaja
2 łyżki wody
2 łyżki fumetto
20 g masła
20 g cukru
szczypta soli

Do miski daj żółtka, cukier, fumetto, wodę i sól. Wymieszaj porządnie, białka ubij i z wymienionymi składnikami oraz masłem. Na stolnicy zagnieć ciasto z taką ilością mąki, by wyszedł ci bochen dający się wyrabiać rękoma. Gnieć solidnie, niechaj ciasto stanie się delikatne, a wreszcie formuj kulki nie większe niźli mały orzech. Smaż jak poprzednie, na wolnym ogniu i w głębokim tłuszczu.

Tyle Pellegrina Artusiego. Na razie!

******************

Jedni mieli kasztany, inni zaś kartofle. Jak komu nie w smak włoszczyzna, to zawsze można schłodzić się na mrocznej i mroźnej północy. Zapraszam na dawne Prusy Wschodnie, gdzie Warmiaczki i Mazurki pączki smażyły tak:


Pączki drożdżowo–ziemniaczane
50 dag ugotowanych przetartych ziemniaków, 50 dag mąki, 1 szklanka mleka, 4 jajka, 4 dag drożdży, sól, tłuszcz do smażenia, cukier cynamon.
Ziemniaki w mundurkach ugotować, obrać i jeszcze ciepłe przepuścić przez maszynkę.
W mące zrobić dołek, wlać ciepłe mleko, rozmieszać z pokruszonymi drożdżami i szczyptą cukru. Zaczyn odstawić w ciepłe miejsce, a gdy wyrośnie wymieszać z pozostałymi składnikami i czekać aż ponownie wyrośnie. Można dodać mleka, jeśli ciasto jest zbyt ścisłe. Nabierać łyżką, formować małe kuleczki i smażyć w głębokim tłuszczu. Wyjąć, odsączyć z tłuszczu i posypać cukrem i cynamonem. Podawać z kompotem. Pączki można też upiec na blasze w piekarniku.

A w gratisie...

Słodkie rogaliki ziemniaczane
30 dag ugotowanych i utartych ziemniaków, 30 dag mąki, 10 dag cukru, proszek do pieczenia, olejek migdałowy, 1 jajko, 1 łyżka wody, 5 dag masła, marmolada do nadzienia, 1 łyżka mleka do posmarowania.
Kartofle ugotować w mundurkach, obrać i jeszcze gorące utrzeć albo przepuścić przez maszynkę.. Wszystkie składniki (prócz jajka) ugnieść na elastyczne ciasto. Jeśli zbyt ścisłe, dodać mleka lub wody. Białko ubić na sztywną pianę i połączyć z ciastem. Rozwałkować i wykroić trójkąty dowolnej wielkości. Na każdy trójkąt nałożyć marmoladę, zwijać rozpoczynając od szerokej strony i formować rogaliki. Mleko roztrzepać z żółtkiem i posmarować rogaliki. Piec 10 minut w gorącym piekarniku.

Te i inne przepisy z Warmii i Mazur znajdziesz, Drogi Czytelniku w tej oto książce:


I to by było na tyle. Lans wykonany, wiedza podzielona - można przypuścić kolejny szturm na tłuste i słodkie, czyli na to, czego człek od zarania poszukiwał najbardziej, bo pozwalało przetrwać i zgromadzić zapasy energii. I to bez grzechu! ;-)

Do miłego, Drodzy Moi.



Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Jasne! i bodaj tylko raz w roku, ale trzeba, dla podtrzymania tradycji, dla dopełnienia rytuału. Ja jestem po pączku, a nawet 2 i... teraz nie wiem, gzie położyłam leki...

      Usuń
  2. kiedyś sama robiłam,,były pyszne,ale teraz to bezsens bo sama bym zjadła...rodzina w rozjazdach,a J.kupił pewnie z 4 szt.(w pracy jest )..
    A ja zjadłam jednego i już czuję badziew w przełyku,,o żesz....

    OdpowiedzUsuń
  3. Zrobię kiedyś, anyżówkę mam, więc powinny wyjść :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Miło, że tu zaglądasz :-)

Popularne posty